Lanjarón

Lanjarón, niewielka miejscowość uzdrowiskowa położona u stóp Sierra Nevada, gdzie można poczuć się tak, jakby XX wiek wciąż trwał.

Do Lanjarón wiodą same kręte drogi. Niezależnie od tego, czy jedziecie z północy od strony Granady, czy przez Órgivę z wybrzeża, czeka was wiele serpentyn. Po jednej stroni szosy są kamienne zbocza, a po drugiej – urwiska, głębokie doliny, daleka perspektywa na rudawe szczyty. Nawet kierowca nie może się oprzeć temu, by czasem nie zerknąć w bok. Lanjarón  jest dobrze ukryte w dzikiej przyrodzie u podnóży Sierra Nevada i sąsiedniego pasma gór Alpujarra.

Życiodajne źródła

Choć w Lanjarón mieszka tylko cztery tysiące ludzi, to praktycznie wszyscy Hiszpanie słyszeli o tym miasteczku. Jednym z powodów jest słynna woda mineralna „Lanjarón”. O tym, że w okolicy są lecznicze źródła wiedzieli już Maurowie (wszystkie historie w Andaluzji zaczynają się od nich). „Oficjalna” legenda mówi zaś, że w roku 1790 pewnemu nieuleczalnie choremu człowiekowi podano do picia wodę z Lanjarón i tenże ozdrowiał. Dwadzieścia parę lat później grono medyków naukowo potwierdziło, że zawarte w tutejszych źródłach związki żelaza, wapnia i sodu łagodzą problemy reumatyczne, gastryczne, leczą choroby kobiece i nerwice. Od 1830 roku wodę z Lanjarón butelkuje się i aktualnie można nabyć butelkę z charakterystyczną czerwoną etykietą w każdym zakątku Hiszpanii.

W miasteczku są 23 naturalne źródła, ale 6 z nich jest uznanych za lecznicze, w tym jedno z nich – wyłącznie do wykorzystania do zabiegów rehabilitacyjnych. W latach pięćdziesiątych XX wieku wybudowano duży dom zdrojowy. Niedawno został on gruntownie zmodernizowany, stworzono tam dużą strefę spa oraz czterogwiazdkowy hotel.

Słynni goście w Lanjarón

Ci, którzy nie zanocują w tym luksusowym hotelu, mają do wyboru wiele willi, pensjonatów i hotelików. Większość z nich świetność ma już za sobą, ze złoconych ram obrazów tu i ówdzie schodzi farba. Solidne mieszczańskie łóżka gwarantują dobry sen. Wzdłuż głównej ulicy, Calle Real, i sąsiednich wąskich przecznic ciągną się zabudowania z XIX i XX wieku. Niewiele tu szkła i aluminium, raczej dominują niemodne drewniane okucia witryn. Sklepy z pamiątkami, ekologicznych jedzeniem i winem z Alpujarry łowią klientów wolno przechadzających się w małych grupach. Brak tu dyskotek, pubów i barów czynnych długo nocą. Jakkolwiek w Hiszpanii to niecodzienne, ale po północy życie w miasteczku zamiera. Letnią porą nad Calle Real rozciągają jasne płótno, które chroni ludzi przed promieniami ostrego, górskiego słońca. Chciałoby się powiedzieć, że w Lanjaron nie ma turystów, są – kuracjusze.

W XX wieku odwiedziło Lanjarón wiele słynnych postaci. Jednakże pobyt jednego „celebryty” pozostawił szczególny ślad w miejskim pejzażu. Chodzi o poetę, Federica Garcię Lorcę, który kilkakrotnie od 1923 do 1935 roku spędzał tu wakacje w towarzystwie swojej rodziny. Ponoć jego matka cierpiała na zaburzenia pracy wątroby, na co remedium miały być tutejsze wody mineralne. Lorca napisał tu wiele wierszy, w kilku z nich odniósł się bezpośrednio do pobytu w Lanjarón. W hotelu España jest zachowany pokój poety, który udostępniają do zwiedzania wielbicielom jego twórczości. Wykute w kamieniu fragmenty słynnych tekstów Lorki zdobią kilkanaście miejskich źródełek. Przechodnie zatrzymując się, by nabrać wody, koją nią ciało, a duszę poją poezją.

Lorca w Lanjarón

Mikroklimat?

Od kilku lat Hiszpanie mają z Lanjarón, oprócz Lorki i wody mineralnej, jeszcze jedno skojarzenie. Otóż w 2014 roku media obiegła wiadomość, że właśnie w tym miasteczku spodziewana długość życia jest najdłuższa na świecie. Osoby „75 plus” są tu istotną grupą mieszkańców, a ludzie w wieku powyżej 100 lat nie są rzadkością. A do tego tutejsi seniorzy są aktywni, pracują w rzemiośle, uprawiają ogrody i winnice. Nie rezygnują z dłuższych marszów oraz spotkań w gronie przyjaciół. Tę długowieczność i witalność mają zawdzięczać dobremu klimatowi, czystemu powietrzu i oczywiście wspaniałej, zdrowej wodzie.

Federico Garcia Lorca w Lanjarón

Warto przyjechać do Lanjarón zobaczyć to wszystko na własne oczy…

Inne karmelki zobaczysz TUTAJ