Choć historia miasta liczy ponad dwa i pół tysiąca lat, to wiarygodne pochodzenie nazwy Kordoba jest trochę młodsze, Sięga II wieku p.n.e., kiedy to Colonia Patricia Corduba była stolicą prowincji podbitej przez Rzymian.

Wcześniej w tym miejscu, nad rzeką Gwadalkiwir, była osada założona przez Iberów, którą później zdobyła Kartagina. Po upadku Cesarstwa Zachodniego prowincja weszła w skład Bizancjum, była jego najdalej wysuniętym na zachód skrawkiem. Po Bizantyjczykach nadeszli Wizygoci, a ci z kolei zostali pokonani przez Arabów. W 1236 roku miasto i cały region odzyskał król Kastylii i Leonu, Ferdynad III. Patrząc na tę listę ludów i kultur, które wyryły ślady w Kordobie, nie można się dziwić, jak jest szczególna.
SEWILLA – KORDOBA – GRANADA
Te trzy andaluzyjskie miasta stanowią słynny trójkąt turystyczny. Miejsca, do których co roku przybywają miliony turystów z całego świata. Oddalone od siebie o dwie godziny drogi, łączy je wspólna historia rzymsko-arabsko-hiszpańska. Tak jak Granada ma Alhambrę, Sewilla – Giraldę, tak znakiem rozpoznawczym Kordoby jest słynny meczet z katedrą w środku. Odwiedza to miejsce ponad 1,5 mln osób rocznie, korzystając następnie z możliwości obejrzenia innych atrakcji miasta. Wśród nich rzymskiego mostu nad Gwadalkiwirem i stojącej na jego krańcu wieży Calahorra, alkazaru, starówki o wąskich, krętych uliczkach, synagogi.

Szczególnie atrakcyjny jest pobyt w maju, kiedy trwa konkurs na najpiękniej ukwiecone patio. Patios cordobeses to niewielkie wewnętrzne ogródki z wybielonymi ścianami. Zielone i kwitnące rośliny wypełniają przestrzeń, wylewają się z donic stojących na ziemi i postumentach, wiszą z małych doniczek powieszonych na ścianach. Begonie, pelargonie, goździki, geranium. Orgia czerwieni, intensywnego różu, czasem kontrastowanych intensywnym błękitem hiszpańskim drzwi. Ekscytująca mieszanka zapachów, zwłaszcza pod wieczór, wydobyta wilgocią wody z konewek i zraszaczy.

KORDOBA – BIEGUN CIEPŁA
Kordoba bije się z Sewillą o miano bieguna ciepła. Naprawdę latem jest tu nieznośnie. Temperatury w cieniu sięgają 38 stopni Celsjusza w lipcu i w sierpniu, o ile… nie nadeszły wielkie upały. Jeśli przyjdzie fala gorącego powietrza z Afryki, to miasto rozgrzeje się nawet do 46 stopni. Kamienne mury absorbują ciepło i nawet nocą nie ma czym oddychać. Choć trudno w to uwierzyć, ale to horrendum nie odstrasza turystów. Jedyny okres, kiedy miasto pustoszeje, to schyłek jesieni. Wówczas można usłyszeć w uliczkach odgłosy własnych kroków, a wcześnie nadchodzący zmierzch ułatwia tropienie duchów z dawnych czasów.

MECZET-KATEDRA
Kordoba jest niezwykłym miastem, nie tylko pełnym zabytków, ale także swoistego klimatu, nonszalanckiej urody, która nie boi się oznak starzenia. Główna atrakcja przyciągająca zwiedzających to Meczet-Katedra. Aktualnie taka jest obowiązująca nazwa obiektu. Może być nieco myląca i sugerująca, że pełni on obie funkcje równocześnie, a tak nie jest. Zabytek należy do kościoła katolickiego i oprócz funkcji turystycznej, jest działającym obiektem kultu religijnego.

Opisanie obiektu jest zadaniem dla poety. Marmur, granit, jaspis, porfir – to materiały, z których powstało ponad 800 kolumn. Kiedy meczet stał się katedrą, niektóre z nich usunięto i zastosowano później do budowy innych kościołów. Jednym z nich jest ten stojący na placu świętej Teresy, pod wezwaniem świętego Józefa i Świętego Ducha. Rytm kolumn i ich proporcje sprawiają, że odwiedzający Meczet-Katedrę traci orientację, odnajduje się w bezczasie i ponownie gubi się wśród podobnych, ale nie takich samych, kamiennych łuków. A potem widok jasnych sztukaterii kaplicy głównej jest jak haust czystego powietrza. Dalej kaplice marmurowe, ołtarze złocone, drewniane stalle chóru, renesansowe i barokowe – zachwycają, ale nie odurzają. Natomiast oczywistość świata sprzed kilkuset lat zaskakuje. W imponującym, wielkim meczecie zagnieżdżono kościół katolicki. Budowle są jak bluszcz i pień drzewa, jak skała i kępa krzewów wyrastająca z jej porów, tak odmienne, a jednocześnie idealnie dopasowane.

Można przeczytać agresywne polemiki, pomiędzy tymi, którzy wychwalają kulturę władców hiszpańskich, którzy nie ośmielili się zniszczyć tego cuda, jakim był meczet, a tymi, którzy twierdzą, iż byli oni barbarzyńcami niszcząc budowlę rakiem katedry. Chętnie cytuje się też zdanie, które miał wypowiedzieć król Hiszpanii, Karol V, iż budując katedrę zniszczono to, co unikalne, aby stworzyć coś, co można zobaczyć wszędzie. A przecież ciekawsze jest to, w jaki sposób czterysta, trzysta, a potem dwieście lat temu, pobożni katolicy wchodzili do domu Allaha. Nie mieli ekumenicznej tożsamości, a mimo tego nie przeszkadzało im to w modlitwie.
DLACZEGO MECZET STAŁ SIĘ KATEDRĄ?
Niezwykła forma budowli, która jest olbrzymim meczetem, z wbudowaną w środku katedrą, jest konsekwencją zmian historycznych, jakie odbyły się w Kordobie. Krótka historia jest taka, że pod koniec VIII wieku arabscy zdobywcy tych terenów i twórcy Emiratu Kordoby zbudowali meczet, który podlegał rozbudowie, przebudowie i upiększaniu do końca X wieku. W 1236 Fernando III, który przejął te ziemie w toku rekonkwisty, zadecydował o konsekrowaniu w meczecie świątyni chrześcijańskiej. Początkowo postawiono tam ołtarz, później, przez następne ponad dwieście lat, wykonywano drobne adaptacje, aż dopiero pod kierunkiem architekta Hernana Ruiza -a następnie jego syna – w XVI wieku rozpoczęto budowę wewnątrz meczetu renesansowej katedry. Rzecz jasna nie był to ostatni akt budowlany, pewne rekonstrukcje działy się jeszcze w wieku XVIII i XIX. Ale żadna nie była już tak znacząca.

Nieco dłuższa opowieść powinna skupić się na wysiłkach władców Emiratu Kordoby, przekształconego po latach w Kalifat, aby zbudować meczet dość wybitny, który byłby godnym miejscem do przechowywania w nim oryginalnego egzemplarza Koranu oraz kości z ramienia Proroka Mahometa. Pracowały tam pokolenia architektów, kamieniarzy, twórców ornamentów, inkrustacji i mozaik. Dobudowano wysoki na 47 metrów minaret, tak aby głos z niego niósł się do najdalszych dzielnic rozrastającego się wciąż miasta. Prawdą jest również fakt, iż meczet został założony tam, gdzie wcześniej był wizygocki kościół poświęcony męczennikowi, świętemu Wincentowi. I że pierwsza msza odbyła się w meczecie w 1146 roku, kiedy to na krótko Kastylijczycy, pod wodzą króla Alfonsa III, zdobyli Kordobę. Źródła arabskie utrzymują, że wycofujący się – na prawie sto lat, choć tego wówczas wiedzieć nie mogli – chrześcijanie splądrowali doszczętnie meczet.
WSPÓŁCZEŚNIE…
Od 29 czerwca 1239 świątynia nieprzerwanie jest kościołem katolickim. Była nazywana Iglesia Catedral de Santa María, Iglesia Mayor de Córdoba lub obecnie Santa Iglesia Catedral de Córdoba. O jej walorach turystycznych pomyślano już w XVIII wieku, kiedy to ukazał się pierwszy przewodnik po obiekcie. Z całą pewnością nikt wówczas nie mógł sobie wyobrazić blisko dwóch milionów zwiedzających rocznie (np. 2023 rok), ani – tym bardziej – siedmiu milionów euro zysku (także rocznie). Kordoba dopiero na to się szykowała…

MECZET CZY KATEDRA
Nieporozumienia dotyczące nazwy Meczet-Katedra nie zostały sprowokowane w XXI wieku pod presją popularności. Wątpliwości co do zasadności wpisania w bryłę meczetu chrześcijańskiego kościoła wyrażali liczni znawcy sztuki począwszy od XIX wieku. W opisach Kordoby coraz więcej pisano wówczas o meczecie, a nie o katedrze. Z czasem wypracowano nazwę Meczet – Katedra, która stała się popularna. W 1972 roku pod taką właśnie nazwą procedowano wpisanie obiektu na listę światowego dziedzictwa. Jednak w 1984 roku Unesco zarządziło używanie oficjalnie wyłącznie nazwy Meczet w Kordobie.
W konsekwencji rozpoczął się spór, swego rodzaju spór o pamięć czy tożsamość. Zupełnie niepotrzebny i szkodliwy. Rada Katedralna, będąca formalnym właścicielem obiektu, odstąpiła od wskazywania historycznego powiązania świątyni z islamem we wszystkich własnych publikacjach, folderach turystycznych, a także na samych biletach wstępu, posługując się wyłącznie nazwą katedra. Doprowadziło to do głośnych publicznych dyskusji, na temat tego, co w tym zabytku jest najwartościowsze, ile jest w nim sztuki arabskiej, ile hiszpańskiej, a także ile – bizantyjskiej. Szczęśliwie – dzięki wysiłkom, między innymi, Rządu Andaluzji – konflikt zakończył się w 2016 roku porozumieniem i aktualnie wszyscy, również zarządzający katedrą, posługują się nazwą Meczet-Katedra.
W tle tej dyskusji była jeszcze inna kwestia, a mianowicie sprawa realnej własności obiektu. W Hiszpanii do 1998 roku czynne obiekty kultu katolickiego nie posiadały wpisu potwierdzającego własność do rejestru nieruchomości. Po prostu należały do kościoła. Kiedy pojawił się temat islamskich roszczeń do świątyni, Rada Katedralna, poczuła się zagrożona. Ostatecznie w 2006 roku udało się wpisać Meczet-Katedrę do rejestru jako własność kościelną, ale towarzyszyła temu atmosfera skandalu. Jedna strona sporu podkreślała, że kościół wszedł w posiadanie obiektu o niewyobrażalnej wręcz wartości za 30 euro – tyle wyniosła opłata rejestrowa, druga zaś strona podkreślała, że jedynie poświadczono prawo własności przysługujące od siedmiuset siedemdziesięciu lat.
KONFILKT
W 1977 roku Kordoba była miejscem kongresu islamsko-chrześcijańskiego. W związku z tym Watykan wydał zgodę na odbycie modłów w Katedrze (Meczecie-Katederze) przez muzułmanów uczestniczących w tej imprezie. Telewizje z wielu krajów arabskich transmitowały celebrację, która była chyba odebrana jako coś więcej niż jednorazowa, wyjątkowa sytuacja. W kwietniu 2010 roku Kordoba znowu trafiła do arabskich mediów. Grupa muzułmanów – pochodzących z Austrii – usiłowała odprawić modły po tym, jak weszli do świątyni wraz z dużą grupą turystów z tego kraju. Doszło do bójki z funkcjonariuszami ochrony obiektu, którzy bezskutecznie usiłowali skłonić młodych mężczyzn do kontynuowania zwiedzania. Ochroniarze zostali ranni, a dwaj agresorzy aresztowani przez policję. Różnego rodzaju islamskie organizacje od lat składają prośby o umożliwienie im prowadzenia w piątki nabożeństw w Meczecie-Katedrze. Na to zawsze negatywnie odpowiadał zarówno Watykan, jak i przedstawiciele biskupstwa Kordoby.
No, cóż… każdy może w tej sprawie zająć własne stanowisko. Warto przy okazji wiedzieć, że w Hagia Sophia, wspaniałym meczecie w Stambule, który stworzono w Katedrze Mądrości Bożej po zdobyciu przez Turków Konstantynopola w 1453 roku, chrześcijanie mogą poruszać się tylko w wydzielonych miejscach. Nie tylko nie mogą odprawiać modłów, ale od kilku lat nawet nie wolno im znaleźć się w głównej, dolnej przestrzeni świątyni.
PRAKTYCZNE INFORMACJE
Katedra jest otwarta codziennie od 10.00 do 18.15, a w niedziele od 15.00 do 18.15. Po zakupie biletu można ściągnąć na smartfona przewodnik po obiekcie. Do wyboru jest kilka języków, niestety nie ma polskiej wersji. Bilety są dostępne również do zakupu on-line – kliknij TUTAJ W niedziele o 12.00 odprawiana jest msza święta.
- MAJ – każdego roku przez tydzień w maju odbywa się festiwal ukwieconych mini-ogródków – La Fiesta de los Patios de Córdoba. Patia można jednak oglądać już od końca kwietnia, aż po czerwiec. Aby dowiedzieć się więcej – kliknij TUTAJ.
- MAJ – pod koniec maja odbywa się La Feria de Córdoba, wielka impreza, podczas której mieszkańcy miasta bawią się, tańczą, śpiewają i oczywiście pija wino. Na obrzeżach miasta zainstalowany jest cały rozrywkowy kompleks, w tym charakterystyczne casetas – boksy z tradycyjnymi dekoracjami, w których toczy się zabawa. Muzyka na żywo, kobiety w falbaniastych sukniach, mężczyźni w kapeluszach. Jeśli chcesz poznać dokładną datę imprezy – kliknij TUTAJ.
- LIPIEC – w tym miesiącu odbywa się słynny Festival Internacional de la Guitarra de Córdoba. Jest to szansa do rozkoszowania się dźwiękami gitary zarówno dla miłośników muzyki flamenco, klasycznej jak i jazzu. Bilety można kupić on-line, np. klikając TUTAJ.
Będąc w Kordobie trzeba spróbować kilku dań. Wśród nich salmorejo – zupa z pomidorów, popularna w wielu miejscach w Andaluzji, ale właśnie tu, w Kordobie, przyrządzana w najlepszy sposób. Podawana z jajkiem na twardo i kawałeczkami szynki. Inny specjał to rabo de toro. Wolno gotowany wołowy ogon, w zawiesistym sosie. Na deser lokalni smakosze polecają pastel cordobés, ciastko z Kordoby, wypełnione słodkim kremem z czymś, co nazywa się cabello de ángel (włosy anioła), a co jest rodzajem bardzo słodkiej marmolady z kabaczka. Do posiłku – lub po nim – kieliszek wina Montilla Moriles.
Aby zobaczyć inne wspaniałe miasta Andaluzji kliknij TUTAJ